Tworzę

Ten świat

zmienia się od

dźwięków nas,

więc zobacz jak grasz

Dary

O Mnie
Cud
Duchowość
Human Design

O Mnie

Jestem żoną, matką, kobietą
Siłą, mocą, twórczym estetą
Kocham czuć, działać, tworzyć
doświadczać i dzielić się, by żyć
Inspirować i bawić barwami
Cieszyć gustem, wieloma stylami
Wspierać słowem, czynem czy gestem
Z pewnością właśnie po to tu jestem
Za cel obieram harmonię
tę wewnętrzną, jak i z ludźmi tonię
Widzieć dobro, światło i piękno
nawet tam, gdzie inni czują już dno
Czerpać z życia, brać garściami
- ta praktyka
idzie w parze z myślami
Intuicja - to jej powierzam
me decyzje,
to, co zamierzam robić dalej
I czuję
zaopiekowanie mej Duszy,
Natury, Wszechświata
I nie wierzę,
że figle los splata
W delikatnej sieci powiązań mnogości
Chcę być rzecznikiem cudu w nas boskości...
Wymiar dobra

Cud

Każdy jeden cud mierzy zgoła własną miarą
Miareczkuje go sercem, wzruszeniem czy wiarą
Dla jednego - purpury nieboskłon poranka
Wplecione w złotym kłosie małe, krągłe ziarnka
Sosna, co ma ambicje i pnie się wysoko
I paw, co z rozmachem puszcza pawie oko
W polarnym tańcu zorzy - zieleń fiolet prosi
Rdzawozłotym kobiercem znów jesień się nosi.
Ktoś inny cud ujrzy w nowym narodzeniu
W wabikach urody, głębokim spojrzeniu
W szczerości uśmiechu, niewinności śmiechu
W oczach, gdy swym lśnieniem
miłość ci darują...
A co z tymi, którzy cudu nie skosztują?
Dla których to ściema i trąci iluzją?
Cóż ponad materię, co nie grzeszy próżnią?
Oni sami są cudem w oczach ich stworzenia
Cóż, śpią ciągle jeszcze w cudzie otoczenia...

Duchowość

Duchowość jest prosta, łagodna, radosna...
jak dziecko
gdy świat odkrywa
a jego zachwyt oczu, śmiech buzi porywa
jak ziemia
co nie rozpamiętuje
a wciąż rodzi, przemienia
czerń harmonizuje
jak rzeka
gdy wodą otulona
wyciąga z radością ku morzu ramiona
jak deszcz
gdy czuje chemię
i wilgocią nieba zrasza jego ziemię
jak wiatr
gdy dotykiem łechcze
głaszcze, szepcze, kołysze
jak ptak
co w zachwycie
gwiżdże, śpiewa swe życie
jak kwiat
co stoi lustrem
gdy spojrzysz nań swym pięknem
jak świat
co daje w darze
to, co ty wibracją mu każesz
jak ty
skupiony w sobie
patrzysz, czujesz, jesteś
bogiem w swej osobie
Wymiar dobra

Human Design

Jest taki system, co łączy nauki
Tłumaczy, by ludzi nie dzielić na sztuki
By widzieć w każdym niebiańską istotę
Co wybrała ziemię ze słonecznym złotem
Co ma w sobie dary, zapisy jak nuty
Rozkwita z pomocą autorskiej batuty
Ale ciągle szuka mądrości w umyśle
Nauczonym porównań, ocen, by wciąż myśleć!
Nie pojmuje mowy energii kosmosu
Gdzie wszystko wibracją, bez emocji głosu
Gdzie ptak, drzewo, człowiek są jednym w energii
Zatrzymani w czasie w konturach materii

Zaufaj energii, z którą tu przybyłeś
Ona w tobie była, nim się narodziłeś
Otrzymałeś boską cząsteczkę miłości
Wibrację o najwyższej częstotliwości
O jej wymiarze rozprawiał sam Einstein
Dziś o jej istocie rzecze human design...
Wymiar dobra - Wiola Jaśkiewicz

Lekcje

Astrologia w Nas
Światłocień
Nowy twór
Świadoma fizyka

Astrologia w Nas

Przyszedłeś na świat z energią kosmosu
Wybrałeś swe ciało, miejsce, zdarzeń zasób
Zgodziłeś się zmierzyć z kolejami losu
Zapomnieć kim byłeś,
znaleźć własny sposób...
Nasiąknąć programem ludzkich ułomności
Zrezygnować z dziecka,
aż do przytomności
Rozumu, co mądry, uśmiechem nie grzeszy
Boi się zestarzeć, drobiazgiem nie cieszy
Liczy, mierzy, sam z siebie ustawia granice
Szuka szczęścia na zewnątrz,
rzucając kotwicę
ciężką, zniewalającą, na krótkim łańcuchu
Byś zobaczył
co na dnie twojego bezruchu...

Zostaw bagaż.
To na nim twa dusza rozkwita
Rozpoczynasz wędrówkę w górę,
gdzie snop światła
Rozświetla twą drogę,
która celem życia
Bez pęt, ograniczeń, strachu, wątpliwości
Już dość ich poznałeś
Teraz krocz w lekkości
Ścieżkę już obrałeś
-wizja kompletności
Czasem jeszcze cię szarpnie
to cecha ludzkości
W każdym ujrzysz swe lustro
-warunek miłości

Światłocień

Światło w mroku rozkwita
Budzi szarość do życia
Mówi do cienia: Witaj!
Wyjdź ze swego ukrycia!

Ciemność zmienia w toń barwną
Zmniejsza udział jej w masie
By sprawiała wrażenie
Uśmiechania w grymasie.

Ciemność światłu zazdrości
Ze wszech stron obecności
Iskier, płomieni, żaru
Swego ciepła bezmiaru.

Światło lekko, przykładnie
Świeci własną osobą
Ale nawet w dzień jasny
Ma cień pasma za sobą
Bo to pasmo dopełnia
Jasnych kształtów światłości
By w swym blasku wzrastała
Tuląc skrawek ciemności.

Nawet dzień chce odpocząć
Zasnąć w szarej mogile
By znów rano wstać z światłem
Co to życiu da siłę.

Światło dzieckiem w nas będąc
Dobrem zmarszczki wygładza
Jednak cień wątpliwości
Równowagę wprowadza.

Taka rola ciemności
Znika - światło budując
Człowiek wzrasta w swym świetle
Dziegciu łyżki kosztując.

Nowy twór

Mechanizm tworzenia jest nader uroczy
Co ujrzawszy widzą zapatrzone oczy?
Co zobaczą to wnika i zapada w pamięć
Jeśli zechcą pamiętać myśli zaplątane.

Na miłość, czy radość czule spoglądając
Karmią oczy swe ciało, sycą, odżywiając
Jednak gdy w strachu, bólu zogniskują źrenice
Jak ołowianą kulę wcisną w ciała granice.

Próbują potem zapomnieć, zepchnąć gdzieś na margines
Więc ciało je odtrąca: Jesteś przecież niczyje...
Nikt cię nie chce przytulić, oddać też nie ma komu
Więc tkwij sobie jak bękart, nie wychodząc już z domu!

Ale bękart był dzieckiem, mimo że niekochanym
Musiał jeść, pić i urósł niczym kontrolowany
Nie zna zasad, ni planów, sam sobie jest panem
Odżywiany wciąż strachem, może teraz siać zamęt.

Jego imię Nowotwór, teraz groźnie rozbrzmiewa
Będą truć jego plemię, sam w truciźnie dojrzewał...

A uwolnij coś widział, usłyszał, co bolało
Nie męcz tego myślami, co trawiło twe ciało
Jakiś miał przynieść owoc, co ktoś zasiał, zaszkodził
Niech cię już nie dotyka, błogosławione - znika
Ziemia jak dziecko przyjmie
Wiatr jedwabiu da gładkość
Słońce ciepłem rozczuli
Wszechświat da temu lekkość

Wszystko z gruntu jest dobre.
Lepsze wrogiem dobrego?
Samo zło służy dobru
Któż jest dobry bez niego?

Więc je utul w ramionach
Kochaj, jeśli potrzeba
Pokaż drogę ku światłu
A uchyli ci nieba.

Świadoma fizyka

Fizyko! Ty nad poziomy wylatuj!

Jedyną stałą w życiu
Niezmiennie jest zmiana
To pole rozwoju
- Ruch oddziaływania

Wektorami tej drogi
Bodźce i strumienie
Z doświadczania ich wnioski
- Gruntu zrozumienie

A ja chcę przyspieszyć
Wnosić krok milowy
Boską cząstką tworzyć
Kwantu życiem pożyć

Mama grawitacja
Trzyma mą fizyczność
Bym mogła doświadczać
Eksperymentować
Iść z prądem, pod prąd
Płynąć, oporować
Ach!
Drogi życia początkiem
i końcem jest miłość
Na końcu się nie kończy
Wzrasta jeszcze w ilość

Fenomen jej podstaw
Wbrew fizyce stoi
Dzielona się rozrasta
Dwoi się i troi

Brak dowodów, oparcia
W teoriach kwantowych
Ciepło niemierzalne
W jednostkach dżulowych

Przeciw prawom fizyki
Trzmiel w lot się udaje
Swój środek ciężkości
Przesunął o skalę
Czy:
Gdy rozpozna nektar
Tchniony nutą miłą
Przyspiesza jednostajnie?
Mknie równią pochyłą?

I naucza fizyka
O kinetyki dziele...
Trzmiela to nie dotyka
Lata w boskim ciele!:))
Przewijanie do góry